Jedna wspólna tablica
Jedno zadanie, jeden termin, jeden wydatek, jedna rozmowa - w jednym miejscu. Koniec z wiadomościami, screenshotami i „mówiłam ci". Oboje widzicie ten sam stan, nic nie ginie w SMS-ach.

Ustalenia, terminy i wydatki w jednym miejscu. Zmieniasz termin raz, a drugi rodzic od razu widzi nową wersję. Mniej pilnowania, spokojniejsza głowa.

To nie wielkie sprawy sądowe - to setki drobiazgów, które co tydzień spadają między dwa domy.

Dziecko zostaje kurierem między domami. Nosi informacje, prośby o pieniądze, czasem pretensje. To niewidzialny ciężar, który dorośli mogą z niego zdjąć.
Sobota, 13:00, trening się skończył. Każde z Was miało w głowie inny grafik. Dziecko czeka przy bramce i uczy się, że na dorosłych nie można liczyć.
Niedopowiedziane rozliczenia wracają w najgorszych momentach - przy przekazaniu, w drzwiach, przy podniesionym głosie. Dziecko słyszy więcej, niż myślicie.
Informacje trafiają do jednego rodzica, drugi dowiaduje się po fakcie. Z poczucia pominięcia rodzi się konflikt, którego nikt nie planował.
W poniedziałek Tomek pisze na Messengerze, że dentysta Kuby jest we wtorek o 16:30. We wtorek rano gabinet przekłada wizytę na czwartek. Ania poprawia swój kalendarz i pisze do Tomka w tym samym wątku, ale on zagląda tam dopiero wieczorem. W czwartek o 16:30 Kuba czeka w szatni, a nikt po niego nie jedzie. W sobotę, przy przekazaniu, pada „Przecież pisałam!” i „Nie widziałem!”. Kuba stoi obok z plecakiem i słyszy wszystko.
Termin w wątku na Messengerze. Tomek pisze, że dentysta Kuby jest we wtorek o 16:30. Wiadomość ląduje pod zdjęciami z wycieczki.
Wizyta przesunięta. Ania poprawia swój kalendarz i pisze w tym samym wątku. Tomek nie zagląda tam do wieczora.
Dwa różne kalendarze. Tomek ma stary termin, Ania nowy. O 16:30 Kuba czeka w szatni.
Kłótnia przy Kubie. „Przecież pisałam!” „Nie widziałem!” Kuba stoi obok z plecakiem i słyszy wszystko.

Dentysta to jedna karteczka na wspólnej tablicy. Ania zmienia godzinę, a Tomek od razu widzi nową wersję u siebie. Klika «Ja to zrobię» i dostaje przypomnienie przed wizytą.
Karteczkę piszesz jak zwykłą notatkę, np. «dentysta Zosi w czwartek 16:30, 150 zł».
Do-Do samo odczyta z tekstu kwotę i doda ją jako koszt, a jeśli wymienisz dziecko albo opiekuna, przypisze ich do karteczki. Tekst jest rozpoznawany na Twoim urządzeniu.
Spokojna głowa. Dziecko nie musi niczego przekazywać.
Możecie się różnić we wszystkim, ale oboje chcecie, żeby Wasze dziecko było bezpieczne i spokojne. Do-Do porządkuje to, co najczęściej psuje spokój: ustalenia, terminy i pieniądze.
Szybkie zmiany i aktualizacje, które od razu widzicie oboje.
Jedno zadanie, jeden termin, jeden wydatek, jedna rozmowa - w jednym miejscu. Koniec z wiadomościami, screenshotami i „mówiłam ci". Oboje widzicie ten sam stan, nic nie ginie w SMS-ach.

Każda sprawa z datą jest w kalendarzu Do-Do u Was obojga. Jeśli połączysz Kalendarz Google, Twoje sprawy pojawią się też tam. Zmiana jest od razu widoczna u obojga.

Zdjęcie paragonu, kwota, podział. Drugi rodzic widzi, zatwierdza i oddaje swoją część przelewem lub BLIK-iem. Oboje widzicie, co opłacone. Saldo na bieżąco, historia zawsze dostępna dla obojga.

Gotowe wzorce naprzemiennej opieki - 7-7, 2-2-3, 5-2 - albo ułóż własny układ dzień po dniu. Oboje widzicie ten sam harmonogram, w swoich kolorach. Wakacje i ferie żyją w osobnym kalendarzu - widoczne na wierzchu harmonogramu, nie zamiast niego. Zmiana planu? Wyślij wniosek do zatwierdzenia przez drugiego rodzica. Bez SMS-ów, bez nieporozumień, z historią decyzji zapisaną po obu stronach.

Tydzień się zmienia - nie musisz poprawiać każdej sprawy osobno. Przesuń tydzień opieki jednym tapnięciem. Wszystkie powiązane sprawy przesuwają się automatycznie. Google Calendar też. Drugi rodzic dostaje powiadomienie.
Każda karta ma dziennik: kto, kiedy i co zmienił, razem z poprzednią treścią. Zapisuje go serwer, nie telefon, więc nikt nie poprawi go po cichu. Wiadomości nie da się edytować ani usunąć. Usunięta karta znika z tablicy, ale zostaje w zapisie z informacją, kto i kiedy ją usunął. Całość pobierzesz jako datowany PDF, gotowy do sądu lub mediacji.
Przypomnienia trafiają do rodzica przypisanego do sprawy. Cisza nocna przestrzegana automatycznie. Synchronizacja w czasie rzeczywistym - zmiana widoczna natychmiast u obojga rodziców.
Jedna subskrypcja obejmuje oboje rodziców, 35 zł miesięcznie. Do działania wystarczy e-mail i imię. Nie pytamy o nazwisko, adres, PESEL ani dokumenty, a zamiast prawdziwych imion możecie wpisać pseudonimy. Wszystko jest na serwerach w Unii Europejskiej (Frankfurt).
Rodzice po rozstaniu powierzają nam sprawy dziecka. Dlatego zbieramy tylko to, bez czego aplikacja nie zadziała.
Do działania wystarczy e-mail i imię. Nie pytamy o nazwisko, adres, PESEL ani dokumenty. Możecie używać pseudonimów.
Serwery we Frankfurcie (Niemcy). Dane podlegają RODO: możecie je pobrać, poprawić i usunąć.
Nie sprzedajemy danych i nie pokazujemy reklam. Korzystamy tylko z dostawców potrzebnych do działania aplikacji, ich listę znajdziesz w Polityce prywatności.
Każda tablica to osobna przestrzeń. Widzicie ją tylko Wy dwoje.
Najtrudniejszy moment to zaproszenie drugiego rodzica. Dlatego zrobiliśmy go najprostszym.
Dodajesz dziecko, harmonogram opieki i pierwsze sprawy. Mniej niż 3 minuty - od razu widać, co ogarnięte, a co do ustalenia.
Jedno zaproszenie e-mail. Bez oskarżeń, bez negocjacji, bez karty płatniczej. Drugi rodzic dołącza bezpłatnie.
Tablica, harmonogram, wydatki - jedna wersja rzeczywistości. Dziecko przestaje być posłańcem.
Do-Do to aplikacja PWA - działa w przeglądarce na każdym urządzeniu. Zainstaluj jak natywną aplikację, korzystaj wszędzie.
Zainstaluj jako aplikację z przeglądarki

Pełny widok w każdej przeglądarce

Inaczej niż w aplikacjach zagranicznych - subskrypcja obejmuje oboje rodziców. Bo dziecko ma dwoje rodziców, a nie dwóch klientów.
Dla porównania: Librus kosztuje ok. 35 zł/mies. i ogarnia tylko szkołę. Godzina u prawnika rodzinnego to 300-500 zł - jedna kłótnia, do której nie doszło, spłaca rok Do-Do. A spokój dziecka nie ma ceny.
To najczęstsza obawa. Dlatego zaproszenie jest maksymalnie proste i neutralne - drugi rodzic dostaje e-mail z gotową tablicą i nigdy nie musi nic płacić. A jeśli zaczniecie w pojedynkę - tablica i tak porządkuje Twoją połowę spraw.
Messenger, kalendarz i Excel nie są ze sobą połączone. Gdy termin się zmienia, poprawiasz go ręcznie w trzech miejscach i liczysz, że drugi rodzic zauważy. W Do-Do każda sprawa to jedna wspólna karteczka z terminem, kosztem i rozmową. Piszesz ją jak zwykłą notatkę, a Do-Do samo rozpozna w tekście kwotę jako koszt oraz dziecko albo opiekuna, jeśli ich wymienisz. Zmiana jest od razu widoczna u Was obojga, także w Kalendarzu Google, jeśli go połączycie. Wszystko jest zapisane na serwerach w UE, a nie w telefonie, więc nic nie ginie. Dziecko nie musi niczego przekazywać.
Tak. Do-Do jest dla każdych dwojga rodziców prowadzących dziecko w dwóch domach - po rozwodzie, po rozstaniu, bez ślubu. Nie pytamy o status, pytamy o harmonogram.
Tablicę widzicie tylko Wy dwoje. Dane są na serwerach w Unii Europejskiej, zgodnie z RODO. Nie sprzedajemy ich i nie pokazujemy reklam.
Polecamy bezpłatny poradnik „Standardy pomocy dziecku w sytuacji rozstania rodziców" (standardyrozstania.pl), wsparcie Fundacji Sama Mama (fundacja.sama-mama.pl) i Stowarzyszenia Dzielny Tata (dzielnytata.pl).
Skonfiguruj tablicę w 3 minuty i wyślij jedno zaproszenie. Od pierwszego dnia dziecko nie musi niczego przekazywać.
Okres próbny 7 dni, bez karty. Drugi rodzic dołącza bezpłatnie.